Używanie synonimów i odmian gramatycznych w SEO.

W branży SEO narosło już sporo mitów o tym czy powinno się używać w treści synonimów i odmian gramatycznych czy też nie. Prawda w mojej opinii leży jak zwykle pośrodku i jest na to dość logiczne wytłumaczenie. Poniżej znajdziesz transkrypcję pierwszych 5 minut materiału.

  • Czas trwania wstępu odcinka: 5:24 minut
  • Czas trwania całego odcinka: 13:19 minut

Link do całego odcinka (dla osób zapisanych): Używanie synonimów i odmian gramatycznych



Witam serdecznie w kolejnym odcinku kursu SEO. Dziś na tapecie mamy odmiany gramatyczne i synonimy. Pamiętacie taką scenę z Misia? “Nie mogę wysłać tej depeszy. Nie ma takiego miasta Londyn. Jest Lądek, Lądek Zdrój” Mnie to śmieszy do dziś. Ale boomerzy już tak mają.

My Spróbujemy więc dziś sobie odpowiedzieć na pytanie, czy słynna scena z Berei w przypadku Google jest cały czas aktualna. Czy Google cały czas czysto maszynowo zachowuje się jak ta Pani z poczty, i rozumie bardzo proste zwroty i frazy i wykłada się na jakimkolwiek odstępstwie od normy i od tego co ma zapisane w zeszycie. 

Skąd w ogóle problem? No bo co rusz w artykułach o SEO można trafić na zdania typu. Google już potrafi rozpoznawać synonimy, także bez obaw ich używaj w treści. Albo: “Matt Cutts już dawno temu powiedział, że Google ma świetne narzędzia do analizy języków, więc używanie synonimów jest jak najbardziej wskazane”. 

Debatując nad zasadnością używania synonimów w SEO, zbyt często mierzymy całą plażę jednym ziarnkiem piasku.

Czy mają rację ci co to piszą? No ja mam wrażenie że mogą, ale nie muszą, a najbardziej, odnoszę wrażenie, że to są teksty typu “kolega mi mówił”. Po prostu najczęściej mam wrażenie że mamy tu do czynienia z bodaj największym błędem statystycznym jaki chyba jest popełniany przez ludzi, gdy na podstawie zbyt małej ilości danych, wyciąga się bardzo globalne wnioski. Mierzy się całą piaskownicę, jednym ziarnkiem piasku. 

Ja uważam, że obie teorie mogą być prawdziwe. Zarówno ta mówiąca, że Google rozumie synonimy, jak i tak że nie rozumie. Musimy tu jednak przede wszystkim wziąć pod uwagę, że Google to cały czas ALGORYTM, a nie fizyczna osoba, która potrafi logiką i inteligencją ocenić czy dana konstrukcja słowna ma związek z inną czy nie.

Google to cały czas zestaw programów komputerowych, które mniej lub bardziej doskonale potrafią to oceniać. Wynikiem ich pracy cały czas jest 0 lub 1. I często się mylą, bo sztuczny program, musi ocenić wytwór ludzkiego umysłu. Może kiedyś przestaną się mylić, ale jeszcze nie teraz.

Język polski jest jednym z najtrudniejszych na świecie. Również dla Google. 

Musimy też przyjąć założenia, że maszyny te muszą oceniać język Polski, a jest on w pierwszej 10 najtrudniejszych gramatycznie języków świata, oraz drugie, że dla Google ze względu na zamożność i liczebność, nie jesteśmy rynkiem pierwszej troski. Więc nigdy nie przyłoży do naszego języka takiej wagi jak np. do angielskiego

I oczywiście, Google naprawia taki stan rzeczy robi co może aby odchodzić od analizy języka takiej jaką my sobie wyobrażamy, że np uczy się ich automaty jakiegoś języka tak jak ludzi w szkole. Google od dawna kieruje się w stronę zdecydowanie bardziej analizy matematycznej związków jakie zachodzą pomiędzy słowami, zdaniami, akapitami i sam język ma wtedy drugorzędne znaczenie.

Ale to dowodzi bardziej tego, że tym bardziej nie powinniśmy patrzeć na synonimy czy odmiany gramatyczne z pozycji języka, tylko z pozycji matematyki. O to znacza że wiele z tych wzniosłych założeń o rozumieniu lub nie synonimów może być błędna. 

Zamiast myślenia o synonimach, być może w SEO powinniśmy więcej myśleć o frazach zależnych.

Wg mnie bliższe rozwiązania dylematu czy i jak używać synonimów byłoby zaprzestanie ich nazywania w ten sposób (oczywiście tylko na potrzeby SEO). Zaprzestania na rzecz większego skupienia się na frazach zależnych pośród których w naturalny sposób będą takie synonimy występować. Co mam na myśli?

Otóż w jednym z odcinków już wspominałem a przy okazji mówienia o frazach kluczowych dokładnie omówię, że nasze treści powinny być budowane z punktu widzenia SEO w oparciu o brief z frazami, gdzie mamy frazę główną, frazy long tail i frazy zależne.

Te frazy zależne to takie, które niekoniecznie analizujemy pod kątem atrakcyjności w postaci ilości miesięcznych wyświetleń, tylko bardziej pod kątem analizy jak bardzo zbliżę się do kompletności opracowania, jeśli poruszamy zagadnienia związane z tymi frazami. Przykład: gdy opisuję zawał serca, to naturalnie wspomnę też o niewydolności sercowo naczyniowej, chorobie wieńcowej, pierwszej pomocy przy zawale serca itd itd. I sami widzicie że pośród tych fraz są synonimy, odmiany gramatyczne oraz nawet całkiem odrębne słowa.

Copyright © 2020 papaseo.com