Prawidłowa optmalizacja leada artykułu, ma szansę zrealizować przynajmniej kilka celów SEO. Poza wpływem na description, jest też silnym sygnałem dla Google, z racji bardzo wysoko umieszczonej treści. Powyżej znajdziesz pierwsze ponad 5 minut odcinka z łącznie 17 minut jakie trwa cały. Poniżej natomiast znajdziesz transkrypcję powyższych 5 minut.
Link do całego odcinka (dla osób zapisanych): Optymalizacja leada
Dzień dobry. Tu papaSEO i kolejny odcinek. Tym razem rozbierzemy na czynniki pierwsze nagłówek naszego materiału, czyli te pierwsze akapity, tekstu, które znajdują się zazwyczaj tuż pod tytułem i czasem nazywane są leadem materiału.
Więc tak jak wspomniałem długość tego elementu, to zazwyczaj jeden rzadziej dwa akapity tekstu i tak z reguły jest, ale ja mam nadzieję podam Ci dziś przepis na ciut bardziej skomplikowany model, ale dzięki temu o wiele skuteczniejszy z punktu widzenia i SEO i użytkownika.
Tak więc zaczynamy od pierwszego akapitu. Wiadomo, to musi być porywający kawałek tekstu który w tych 200 czy 400 znakach, naładuje emocje czytelnika na tyle, aby był zainteresowany czytać dalej. Ale co z SEO? Otóż z punktu widzenia SEO musimy skupić się nie tyle na całym tym akapicie co już na pierwszym zdaniu. Z pewnego ważnego powodu
Tak więc ja bardzo sugeruję, aby już w tym pierwszym zdaniu, zawarta była fraz kluczowa. Najlepiej w takiej formie gramatycznej w jakiej jest wyszukiwana najczęściej w Google. Dlaczego? Ano jak sobie wejdziesz do wyników wyszukiwania i wpiszesz sobie dowolne zapytanie, to tak jak mówiliśmy przy okazji tytułu SEO, widzimy linki, które kierują do różnych stron. Tylko że wyszukiwarka nie składa się z samych linków. Tuż pod nimi znajduje się adres strony, albo ścieżka nawigacyjna strony, co będzie oczywiście tematem jednego z odcinków. I pod tym adresem znajduje się treść opisu. Jedna, czasem dwie linijki tekstu.
No i pytanie skąd on się tam bierze. Ano jak to w SEO bywa – to zależy 🙂 Możliwości są dwie. Pierwsza, gdy Google pobiera treść do tego opisu ze specjalnie do tego przeznaczonego kodu na stronie. Nazywa się on meta description. W większości CMS występuje taki element do uzupełnienia.
Ale, ale. Niestety jako norma funkcjonowało to w przeszłości. Dziś i tak naprawdę już od dość dawna, Google generuje ten opis w większości przypadków pomijając ten kawałek kodu i sam za pomocą swoich algorytmów decyduje, który fragment treści pobrać do tego opisu. Mało tego pobiera go wybiórczo starając się dopasować do intencji i zapytania użytkownika. Na czym to polega?
Tak jak wiemy, nasz artykuł może być wyszukany za pomocą wielu różnych fraz, a nie tylko tej jednej jedynej, pod którą optymalizujemy materiał. I Gdy nasz materiał jest wyszukiwany za pomocą tej frazy głównej, algorytm pobiera do opisu ten kawałek treści, który jest najbliżej tematycznie do tej właśnie frazy.
Przykładowo ktoś wpisał w wyszukiwarkę frazę Dieta Lewandowskiej. Nasz opis będzie pobrany z tego fragmentu treści, który przynajmniej w teorii, najbardziej technicznie jest zbliżony do tej frazy
Ale gdy nasz materiał zostaje wyszukany za pomocą frazy “Jakie są rodzaje diet”, bo my też w ciągu materiału to opisaliśmy, to opisem jaki pobierze Google, może i zazwyczaj już nie jest ten sam co przy frazie Dieta Lewandowskiej, tylko ten fragment treści, który najbardziej odpowiada frazie “Jakie są rodzaje diet.